Bilder Hotel Les Pyramides
HochladenHall w Les Pyramides
von Alicja • Verreist im September 2010
drugiego dnia po zostawieniu napiwku :) chcę zaznaczyć, ze pościel byla zmieniana codziennie!!
von Anna • Verreist im Juli 2010
widok na basen i hotel
von Anna • Verreist im Juli 2010
Widok na morze
von Tomasz • Verreist im Juli 2010
Morze
von Tomasz • Verreist im August 2010
Poranek
von Tomasz • Verreist im Juli 2010
Łazienka
von Alicja • Verreist im September 2010
Zabawy w basenie
von Tomasz • Verreist im August 2010
Tenis stołowy
von Tomasz • Verreist im Juli 2010
Nasz pokoik
von Tomasz • Verreist im Juli 2010
Wieczorne widoki
von Tomasz • Verreist im Juli 2010
Łazienka
von Alicja • Verreist im September 2010
Jako hotel przyjazny rodzinom (Adamsów) z dziećmi jest i plac zabaw. Plac jest ogrodzony, tylko z ogrodzenia wystają zardzewiałe gwoździe długości 5 cm. Idąc chodnikiem, wzdłuż ogrodzenia, należy uważać, żeby się nie potknąć i nie wylądować na gwoździanej palisadzie.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
w Internecie pojawiają się zdjęcia różnych łóżek w hotelu Les Pyramides, przyozdobionych przez sprzątaczki płatkami kwiatów. Wprawia to oglądających w zachwyt i podnosi rangę hotelu o 5 gwiazdek. Każdy by chciał spać codziennie w kwiatach. Podczas 2 tygodniowego pobytu wymieniono pościel tylko dwukrotnie. Zresztą, przez dwie pierwsze doby spaliśmy w brudnej pościeli po poprzednich gościach.
Fortel polega na tym, że sprzątaczki nie wymieniają prześcieradła na materacu, ale kładą na nim drugie, udrapowane prześcierało do nakrywania, a na nim płatek kwiatka. Widać to na zdjęciu, gdzie używane prześcieradło, leżące od tygodnia na materacu, jest pomięte (odciśnięte wzory materaca). Sprzątaczki nie wydają pieniędzy na kwiaty, ale uganiają się po trawnikach hotelowych, ogałacając resztki roslinności z płatków kwiatów. Nazywa to się - clining po tunezyjsku.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Nabeul, Les Pyramides
Fotografia obejmuje piękną czystą plażę i lekko wzburzone morze, z daleka widać parasole za hotelem Les Pyramides. Na pierwszym planie jest pozujący Tunezyjczyk.
von Kamila • Verreist im Juli 2008
Napis powitalny w języku polskim nad portiernią przy bramie wejściowej zabraniał wnoszenia napoi. Przy hotelu powiewało 10 flag, w tym polska - i to napawało nas dumą. Napis natomiast był tylko w języku polskim i przez to trafiał nas szlag.
Problem polegał na tym, że w bungalow nr 1327 z kranu płynęła tylko słona woda, zamiast pitnej. Na stołówce podawano zasolony wrzątek do herbaty. Herbata na słonej wodzie nie wszystkim smakowała. Mycie zębów i ciała w słonej wodzie też nie należało do atrakcji. Hotel o tym wiedział i czterokrotnie wyśrubiował cenę wody pitnej w bufecie. Sklepu z wodą na terenie hotelu nie było, ale za to był sklep ze strojami i pamiątkami regionalnymi, torbami, butami innym badziewiem. Na bramie hotelowej urządzano sporadycznie polowania na wracających z miasta, dokonując rewizji osobistej i konfiskując wodę. Jeszcze ostrzej było na bramie siostrzanego hotel Kheops. Jedynie lata pracy w konspiracji i doświadczenie granicznej "mrówki" pozwalało przeżyć dwa tygodnie.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Jak dziecko niewyżyte, to posłać je do "wesołego miasteczka", czyli na hotelowy śmietnik, stojący otworem. Na pewno się pokaleczy
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Tak wyglądają łóżka po wizycie sprzątaczki. Jest ozdobione kwiatami i liśćmi.
Les Pyramides, Nabeul
von Kamila • Verreist im Juli 2008
Hotel miał trzy toalety ogólnodostępne w różnym stanie - w holu, przy basenia oraz przy nocnym klubie. Zdjęcia tej ostatniej nie ośmieliłbym się zamieścić, gdyż groziłoby to wojną polsko-tunezyjską. Ktoś, kto widział polską toaletę na nieczynnej od 20 lat stacji kolejowej to nie ma jeszcze pełnego wyobrażenia. Do tunezyjskiej toalety kierowała tabliczka, były napisy, oświetlenie sprawne, pomalowane schludnie, bez niecenzuralnych napisów. Natomiast zniewalał PRZEPYCH. Wszystko było przepchane. Kał wylewał się z muszli klozetowej, mocz z pisuarów. Na podłodze była taka maź grubości kilku centymetrów, że nie można było dypłynąć do muszli klozetowej. W kranach nie było wody, w spłóczce również.
Choćby kogoś "przycisnęło" nawet, to i tak nie poradzi.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Tak wygląda blacha, na której wynoszono ciasto. Nie ma teraz na niej ani ciasta, ani sztućców do nabierania. Jest to natomiast informacją dla konsumentów, że ciasto było, ale się zmyło i już nie będzie. Wnoszono trzy rodzaje ciasta biszkoptowego o identycznym smaku ale różnej górnej kolorystyce, pokrojonego w drobną kostkę, oraz jedną roladę bez nadzienia (też beznadziejną). Smak ciast i rolady był identyczny. Wiem to, gdyż kilka razy mogłem się nimi delektować. Limitowanie ciast jest jak najbardziej wskazane ze względów zdrowotnych (fundacja prof. Religi).
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Goście z OAZISA poprosili rezydenta, żeby nie dał się zwieść menadżerowi hotelu i przyszedł na stołówkę nie w chwili otwarcia (wówczas godzinę wcześniej), ale za godzinę, czyli w oficjalnych godzinach otwarcia. To co widział rezydent, tego nie odda żadne zdjęcie. Rezydent uznał wówczas zastrzeżenia gości do stanu stołówki i potraw za zasadne. Dobrze, że rezydent (drobna dziewczyna) nie musiał próbować serwowanych potraw.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Przy wyjściu z hotelu Les Pyramides powala nas niesamowity smród końskich odchodów. Kał jest zbierany do podwieszanych worków i wyrzucany do kontenera przy hotelu, natomiast koński mocz paruje wprost z ulicy. W promieniu około 100 m od przyhotelowego parkingu dla bryczek unosi sie niesamowity fetor. Raz, w ciągu dwóch tygodni widziałem ulicę zlaną przez polewaczkę wodą, ale było to w centrum miasta, w odległości około 1 km od hotelu. Pod hotelem nikt nie dba o czyste powietrze.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Ostre krawędzie, wykruszenia i spękania mozaiki, zostosowanej zamiast kafli jako wykładzina basenu i brodzika, a szczególnie na schodach prowadzących do wody, są przyczyną kilku skaleczeń nóg dziennie. Skaleczenie nogi uniemożliwia korzystanie z kąpieli w baseniu lub morzy z powodu słonej wody przez kilka dni.
Brodzik ma poza tym czarne od zagrzybienie fugi w ścianach, co w przypadku skaleczenia rodzi groźne skutki
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Na zdjęciu widać zawodnika z reprezentacji stołówki. Jego zadaniem było przyniesienie kotła z wrzątkiem trasą slalomu i wlanie go do innego kotła na wrzątek, stojącego na bufecie. Zawodnik miejscowy spisał się doskonale. Nie tylko, że doniósł i wlał wrzątek, ale przy tym nie oblał wrzątkiem konsumentów stojących wokół bufetu. Istny Robert Kubica.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Pokoje w hotelu, dopuszczone do użytkowania powinny posiadać, wywieszony w widocznym miejscu, certfikat wydany przez Izbę turystyki w Nabeul. Powinna być również wywieszona informacja o wyposażeniu pokoju oraz regulamin wewnętrzny. Ten pokój nie posiadał certyfikatu ze zwględu na niesprawną instalację elektryczną (trzy lampy nie działały, jeden wyłącznik oraz jedno gniazdko elektryczne) oraz zepsutą klimatyzację. Hotel i rezydent zwodzili nas przez dwa tygodnie przenosinami do innego pomieszczenia.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Pierwszego dnia, a właściwie nocy, była pełnia księżyca. Na zdjęciu, po lewej stronie widać światło latarni od strony plaży, oświetlającej rzęsiście teren hotelu. Wejście do bungalow 1327 to jasny pasek światła pod drzwiami po prawej stronie zdjęcia (tylko wtedy, kiedy w bungalow świeciło się światło). Teraz wiadomo po co była 2 cm szpara pod drzwiami wejściowymi. Po prawej stronie widać też światełko z okna łazienki bungalow (jeżeli w łazience świeciło się światło. Trafienie po ciemku kluczem do dziurki zamka to kolejna konkurencja olimpijska hotelu. Ktoś, kto był w egipskim kurorcie wie, że pojęcie "egipskie ciemności" wymyślił polski domator. Pojęcie to nie dotyczy tego kraju, gdzie każdy kaktus i palma są iluminowane. Sądzę, że "tunezyjskie mroki" będzie bardziej na miejscu.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Wejście do bungalow nr 1327. Tego nikt nigdy nie sprzątał podczas naszego pobytu. W wypływającej z klimatyzacji wodzie pływały worki plastikowe, nakrętki i inny brud. Ta stojąca woda była lęgowiskiem komarów, które wlatywały do bungalow przez 2 cm szparę pod drzwiami (nie było progu). Podejście pod drzwi nie było oświetlone i panowały tu w nocy tunezyjskie ciemności.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
W dziesiątym dniu pobytu grupa gości z OAZISA przeprowadziła "rozmowę" z menadżerem hotelu. Po rozmowie menadżer zaproponował on grupie gratisowe lunchy do końca turnusu, bezpłatne zabiegi SPA oraz dowolne wycieczki w cenie do 50 dinarów od osoby. Warunkiem tego było wycofanie zbiorowej skargi na hotel. Na dowód dobrej woli dyrekcji hotelu - goście i rezydent zobaczyli przez szybę (restauracja była jeszcze zamknieta) stolik przygotowany na obiado-kolację. Wprost zapierało dech. Po prawej stronie od stolika widać krzesełko kontrolera osób wchodzących na stołówkę. Dalszych stolików nie było widać przez szybę z holu hotelowego.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Pozostałe stoły miały, jak zwykle, obrusy nie pierwszej świeżości i pognięcione. Nie było na nich ani serwetek, ani przypraw. Leżały jedynie sztućce. Właśnie zajęliśmy miejsce i znosiliśmy potrawy na stół. Pytanie, dlaczego na stołówce tak pusto - nie ma gości. Otóż, z uwagi na stanowisko rezydenta OAZISA, twierdzącego, że pozostanie w hotelu aż do kolacji, żeby sprawdzić zastrzeżenia gości co do czystości i potraw, dyrekcja hotelu otworzyła stołówkę o godzinę wcześniej, o czym nie powiadomiono gości. W ten sposób na stołówce był zupełny "luz". Godzinę wcześniej na stołach pojawił się również PEŁNY zestaw potraw (chyba ściągnięty z hotelu Kheops) oraz kartki przy poszczególnych potrawach z ich nazwami w języku angielskim. Po drugiej stronie stołu szwedzkiego stało, w białych kitlach, pięciu kucharzy. Była to tunezyjska fatamorgana - widok, jak podczas pochodu 1-majowego w PRL.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Między stołem "szwedzkim" czyli bufetem, a ścianą, przebiegały kable elektryczne zasilające podgrzewanie potraw i napoi. "Przebiegali" tam również goście hotelowi oraz personel stołówki. Regulamin stołówki przewidywał nagrodę dla konsumenta, który pokona trasę slalomu trzymając w ręku talerz i obserwując jedynie stół "szwedzki".
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Twaróg. To jest pyszne, jak w reklamie. Gratulacje dla krowy (może kozy, może barana, może wielbłąda?) oraz dla tunezyjskich serowarników. To da się na prawdę zjeść, mało jest on smaczniejszy od wielu polskich twarogów. Osiągalność twarogu na stołówce - jak mortadeli. Bywały śniadania bez sera, niestety. Na zdjęciu widać, że ktoś z drugiej stronu stołu wygarnia resztki sera, a ja, nie mając łyżki, wychodzę "na cacy". Tu widać również wyższość i potęgę łyżki stołowej.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
brud który pozostał na stole po skończeniu śniadania przez mieszkańców hotelu. kelnerzy nawet nie raczyli spojrzeć na sterty brudnych naczyń; zamiast tego, woleli pospacerować po stołówce.
von Weronika • Verreist im Juli 2008
Dodatkowym utrudnieniem dla miejscowego zawodnika był chłopiec podchodzący pod rękę podczas przelewania wrzątku. Slalom tunezyjski ma wejść do kanonu slalomów olimpijskich letnich na przyszłej olimpiadzie w hotelu "Ruines Pyramides".
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Istnieje bardzo wiele odmian chałwy, różniących się rodzajem nasion (np. sezam, mak, orzechy, nasiona słonecznika), dodatkami (aromaty, bakalie) oraz konsystencją (chałwa krucha i półpłynna). Chałwa z południowej Azji zawiera kaszę mannę; odmiany śródziemnomorskie wytwarzane są głównie z nasion sezamu.
Hotel serwował tylko jeden rodzaj chałwy w wersji standard, bez bakaliów. Inne rodzaje były w sklepie na przeciwko. Dzieci z tunezyjskiej kolonii jadły kopiaste talerzy chałwy. Nas zatykała już jedna łyżka chałwy. Problem w tym, że nie było talerzyka do odkładania łyżki do nabierania chałwy, a ta ciągle wpadała dla miski.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Właśnie trasę "pokonała" tunezyjska zawodniczka. Niestety nie zaliczyła "przejścia", gdyż zaczepiając o przewód elektryczny, ściągnęła na siebie 50 litrowy kocioł z wrzątkiem (na zdjęciu kocioł leży na podłodze, a obok wrzątek). Konsumentkę odratowano i to tylko dlatego, że nie doszło do porażenia prądem elektrycznym. Pierwszą nagrodę otrzymała kobieta w zaawansowanej ciąży, z dzieckiem na ręku, która bez potknięcia i wahnięcia przedostała się na drugi koniec stołu "szwedzkiego".
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
Terrase qui commence à rouiller car la clim coule sans arrêt toute la journée et toute la nuit.
von Sabrina • Verreist im August 2008
Gwoździana palisada przy placu zabaw dla dzieci w powiększeniu. A mówiono w szkole, że to Sienkiewicz wymyślił nabijanie na pal. Jest to sport i rekreacja, jak głosi nazwa tego działu.
von Wiesław • Verreist im Juli 2008
sans commentaires aucuns...
von Valerie • Verreist im August 2008

Hotel Les Pyramides auf einen Blick
Möchtest Du uns etwas sagen?
Super! Dein Feedback hilft uns dabei, HolidayCheck besser zu machen!
Feedback abgeben
